Eucharystia upamiętnia Ostatnią Wieczerzę oraz śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu, kiedy to Jezus ofiarował swoje Ciało i swoją Krew jako przebłaganie za grzechy każdego człowieka. Jezus pragnął i pragnie nadal pozostać z człowiekiem w jedności, dlatego też ustanowił Sakrament Eucharystii i poprzez pośrednictwo kapłana dokonuje konsekracji czyli wyświęcania chleba i wina, które staje się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. Dzięki Eucharystii mam możliwość kontaktu duchowego z Bogiem. (Monika)
-Msza? Tak, chodzę w niedzielę.
-A w tygodniu?
-W tygodniu? Ale po co? Niedziela jest od Mszy.
-No ale nie masz czasem potrzeby pójśc do kościoła ot tak, w jakiś inny dzień tygodnia?
-Potrzeba pójścia do kościoła? Nie, na Mszę chodzę tylko w niedzielę.
Najpierw do Kościoła chodzisz z Rodzicami, Dziadkami. Zabierają Cię na Msze niedzielne, świąteczne, na nabożeństwa. Przystępujesz do I-szej Komunii Św., później do bierzmowania. Zaczynasz sam/a za siebie odpowiadac. Sam/a podejmujesz decyzję o tym, czy i kiedy iśc do kościoła. Albo zostajesz blisko Boga, angażujesz się w działanie różnych wspólnot, często chodzisz na Mszę, albo też odsuwasz się od życia religijnego, uciekasz gdzieś na bok, a w kościele pojawiasz się „od wielkiego dzwonu”. Bez względu na to, do której grupy należysz, pojawiasz się czasem na Mszy św., ale czy zadajesz sobie pytanie, czym właściwie jest dla Ciebie Eucharystia? Po co w Niej uczestniczysz? Po co tam „chodzisz”? Co znaczy dla Ciebie ten czas spędzony w kościele?
-Każda Msza wydaje się identyczna: te same elementy, utarty schemat- zmieniają się tylko teksty w Liturgii Słowa. W końcu to przeżywanie Mszy zaczyna byc mechaniczne, bo przecież wiem już na pamięc, co będzie dalej.
-Mechamiczne mówisz? Bo wciąż to samo, ciągle ten sam „schemat”, tak? A gdyby teraz zapytac Cię, czym jest daje Ci poczucie bezpieczeństwa, to pewnie odpowiesz, że bezpiecznie czujesz się wtedy, gdy potrafisz przewidziec, co się stanie, kiedy wiesz, że nie zdarzy się nic, czego nie chcesz. Czemu zatem przeszkadza Ci stałośc elementów Mszy Św.? Czemu mówisz, że „wypowiadanie wciąż tych samych słów staje się pewnym mechanizmem. A może warto zastanowic się nad tymi słowami głębiej? Może warto dłużej zatrzymac się nad „Panie, zmiłuj się nad nami...” albo Credo?
Czasem tak właśnie próbujesz. Słuchasz wypowiadanych przez Księdza słów i zaczynasz się nad nimi głębiej zastanawiac. W pewnym momencie zauważasz, że kazanie już się skończyło, na Ołtarzu pojawiają się kielich i patena, a Ty jesteś myślami zupełnie gdzie indziej.
-Znowu nie potrafię się skupic-wyrzucasz sobie- a przecież tak się staram, od samego pczątku Mszy. I nawet mi się udaje, aż tu utkwi mi w głowie jakieś słowo, zaczynam się nad nim zastanawiac. W efekcie Msza toczy się dalej, a ja uciekam myślami do swoich spraw, do tego, co mnie w danym momencie cieszy, co jest trudnego przede mną. I jak tu dobrze przeżyc Mszę?
Przypomina mi się pewna lekcja religii, gdzie toczyła się rozmowa na powyższy temat. Wielu z obecnych tam uczniów zastanawiało się, czy można tak „uciekac myślami” w czasie Mszy Św. Aż w pewnym momencie padły słowa, w których usłyszeli, że może właśnie to „uciekanie myślami” jest momentem, kiedy zwracamy się do samego Boga i „rozmawiamy z Nim” osobiście? Bo przecież każdy przynosi do kościoła własne intencje, każdy modli się w danej sprawie i najczęściej o tym podczas Mszy myśli. Może zaraz usłyszę, że tak, jasne, piszę o dobrym przeżywaniu Eucharystii i mówię, że myślenie o czym innym w czasie Mszy Św. jest dobre? No można i tak zarzucac, tyle tylko, że to nie jest żadne wartościowanie, ani nakaz typu „Na Mszy słuchaj uważnie Księdza”, czy „Podczas Eucharystii możesz myślec o swoich sprawach”. To nie jest wartościowanie i nakazywanie, tylko zwrócenie uwagi na to, że może właśnie te zamyślenia pozwalają nam naprawdę otworzyc się przed Bogiem i powiedziec Mu to, wszystko, co mamy w sercu.
Przychodzi taki moment, że zaczynasz zastanawiac się nad tym, czym naprawdę dla Ciebie jest Eucharystia. Szukasz w niej momentu, który Ciebie najbardziej dotyczy. Kazanie? Przeistoczenie? Komunia?
Przeistoczenie to świadectwo niezwykłej Tajemnicy. Na oczach Wiernych wino staje się Krwią a chleb Ciałem. Ta Krew i to Ciało są naszym pokarmem podczas Komunii- Komunii, w której przychodzi do człowieka sam Jezus. Syn Boży ofiaruje nam samego siebie, tylko jak często odpowiadamy na to zaproszenie do Stołu Pańskiego?
Jezus czeka na Ciebie podczas każdej Eucharystii. Na Twoich oczach staje się Krwią i Ciałem. Czeka, aż Ty odpowiesz na gest Jego wyciągniętej w Twoją stronę dłoni. Co zrobisz dalej? Uciekniesz z kościoła od razu po Błogosławieństwie i zapomnisz o tym, że byłeś/-aś na Mszy, aż do ponownego pojawienia się w kościele? A może weźmiesz ze sobą Jezusa, przyjmiesz Jego słowa i podzielisz się z innymi świadectwem, że Msza Św., to nie jest „odklepanie swojego” w kościele ani „nudne 45 min, które trzeba <zaliczyc>, żeby miec spokój na jakiś czas”, tylko czas poświęcony Temu, Który najbardziej nas ukochał- Bogu...
Eucharystia i sakrament pojednania są tymi sakramentami, o których człowiek najczęsciej myśli, bo są nam dawane codziennie, możemy z nich korzystać - dla mnie są umocnieniem tej codziennej drogi, tak jak chrzest i bierzmowanie były pewnymi decyzjami, związaniem się z Bogiem, tak Eucharystia i Spowiedź są tym, co mnie w tych decyzjach podtrzymuje, co daje mi siłę do trwania.