Moje 14 dni peregrynacji.

W temacie ważnej chwili… Od 17 do 30 kwietnia miałem niebywały zaszczyt przez te dwa tygodnie towarzyszyć znakom Światowych Dni Młodzieży (krzyż i ikona). 14 dni które oprócz zadań, pełne były też niezwykłych, ważnych chwil. Jesteś ciekaw, jakie były to chwile?

1. 

peregrynacja1

Długo wyczekiwany moment. Niby nic ważnego, tak początkowo się wydawało. Ale, gdy wylądował samolot ze znakami ŚDM, zdałem sobie sprawę jaką rolę te znaki mogą odegrać w najbliższym czasie peregrynując po naszej archidiecezji. Przemierzając po różnych parafiach, mogą stać się one znakami jedności. Tak też rzeczywiście później się stało. Te znaki dotykali ludzie w wielu parafiach, dołączając w ten sposób do wspólnoty, którą złączyła już idea ŚDM.

2.

peregrynacja2

W wielu miejscach wokół krzyża panowała szczególna atmosfera – zarówno wywołana przez osoby i ich duchowe przeżycie, jak i też fizyczna, wywołana przez piękne refleksy słoneczne, czy jakieś dekoracje itp. rzeczy. Światło padające na krzyż, uzmysłowiło mi, jak wiele razy względem wielu osób, to z krzyża wydobywa się wiele promieni, które wyznaczają każdemu z nas do realizacji, osobiste zadania. Widziałem jak wiele osób odchodziło od krzyża i niosło w sobie promień osobistego, duchowego przeżycia.

3.

peregrynacja3

Był to jedyny dzień, podczas którego nie uczestniczyłem w peregrynacji, ponieważ miałem zadanie wygłosić wykład na Uniwersytecie Trzeciego Wieku pt. „Fenomen Światowych Dni Młodzieży”. Jednym z bardzo konkretnych wniosków było też to wszystko, co do tej pory widziałem podczas peregrynacji – zachowania ludzi, ich szacunek wobec znaków, rozmodlenie…

4.

peregrynacja4

Światowe Dni Młodzieży mają skupiać przede wszystkim ludzi młodych. Wydarzenia w parafiach zdominowane są uczestnictwem osób dorosłych, albo starszych. Niekiedy wydaje się, jakby młodych nie było… Spoglądając na peregrynację, bałem się, że stanie się tak, że ludzie dorośli zdominują spotkania ze znakami. Ale młodych nigdzie, nigdy nie zabrakło. Cieszyło mnie to, że znaki ŚDM jednak w jakiś sposób miały okazję dotrzeć do młodych i pobyć wśród młodych. To były okazje do tego, aby zobaczyć, że młodych jest wielu i trzeba wytyczyć działanie, by się nimi zaopiekować.

5.

peregrynacja5

Było też wzruszenie… Będę długo pamiętać wizytę w „Domu dziecka”. Malownicza oprawa – udekorowany dom, wszystkie okna, cała droga prowadząca do domu, niezwykły udział młodych poprzez śpiew i radość. To miejsce i ta atmosfera uzmysłowiły mi, że są różne sposoby przyjęcia krzyża i różne sposoby tego, jak można go nieść i na niego patrzeć. To był moment przełomowy podczas mojego uczestnictwa w peregrynacji Tam, w tym miejscu inaczej popatrzyłem na krzyż i zupełnie go inaczej zrozumiałem. Krzyż stał się jeszcze mocniej znakiem rzeczywistego zjednoczenia Boga z ludźmi i ludzi pomiędzy sobą.

6.

peregrynacja6

Kolejny dzień i kolejny zaskakujący przystanek. Z radości i jedności przeniosłem się do DPS, gdzie różnego rodzaju cierpienie widoczne było w twarzach spotkanych tam ludzi. Ich fizyczne i duchowe cierpienie stawało się jednak zupełnie inne, gdy te osoby podchodziły do krzyża. W wielu miejscach było widać skupienie, poważne twarze, niekiedy łzy i smutek. Tutaj jednak doświadczyłem czegoś nadzwyczajnego. Mianowicie, osoby podchodzące do krzyża uśmiechały się, jakby w krzyżu rozpoznawały Kogoś bardzo znanego. Cierpienie ludzkie złączone z cierpieniem Jezusa, malowało na twarzach osób uśmiech, co raczej było rzadkim widokiem podczas tych czternastu dni.

7.

peregrynacja7

Ów dzień – św. Wojciecha, odbywał się pod sztandarem wielu różnych spotkań z ludźmi. Spoglądając na wielu młodych zgromadzonych tego dnia w Katedrze, uświadomiłem sobie, że jest bardzo wielu ludzi gotowych nieść krzyż, ale wciąż pozostają tacy, którzy go nie rozumieją, nie akceptują, nie pragną go przyjmować. Krzyż ŚDM przetoczył się przez wiele dłoni, ale mimo wszystko nie dotarł on do wszystkich. Pozostaje wciąż aktualne zadanie: nieść Chrystusa wszędzie, do wszystkich.

8.

peregrynacja8

Niekiedy samo ujęcie tłumaczy wszystko. Różnokolorowe promienie odbijające się w obrazie, ukazują mi życie Maryi, którego nieustannie muszę się uczyć. Ona jest wzorem dla naszego życia. Każdy kolor – promień jest symbolem jakiegoś aspektu życia Maryi, który może stać się dla mnie źródłem inspiracji. Peregrynacja ukazała mi różnorodność życia ludzi, którzy w bardzo osobisty i indywidualny sposób, odpowiadają na powołanie.

9.

peregrynacja9

Codziennie wpatrywałem się w krzyż, obserwując go z różnych stron, rozpoznając przeróżne perspektywy, widząc w jak różny sposób ludzie na niego patrzą, obejmują go. Właśnie tego dnia, młodzież zorganizowała spotkanie ze znakami ŚDM na boisku. Świeciło piękne słońce. Stanąłem bardzo blisko krzyża i spojrzałem w górę – tak powstało zdjęcie. W tym momencie uświadomiłem sobie, że w ten sposób jeszcze na niego (na krzyż) nie patrzyłem. Niby taka oczywista perspektywa – przecież to krzyż otworzył nam drogę do nieba.

10.

peregrynacja10

Dzieci i ich wizja. Bardzo piękny i symboliczny taniec. Splecione taśmy materiału, dzieci tak sprytnie splotły, że najpierw je skrzyżowały, a później tańcząc znów je rozwiązały. Kolorowe materiały i kształt, który one utworzyły, przypomina mi, że krzyż to symbol bardzo głęboki, który wymaga nieustannego poznawania. Te kolorowe materiały, przypominały mi promienie wychodzące z serca Jezusa Miłosiernego. Ich wzajemne przenikanie, krzyżowanie jest dla mnie wyrazem miłości Boga.

11.

peregrynacja11

„Okno życia…” Różne sytuacje, niekiedy mobilizowały do różnych sposobów transportowania znaków ŚDM. To był dzień i ta jednak z wielu sytuacji – chwil, kiedy trzeba było wpaść na pomysł jak dostać się do sali, w której miało odbyć się spotkanie. Jak widać organizatorzy wymyślili dość oryginalny pomysł. Gdy to zobaczyłem od razu skojarzyłem to z nazwą „okno życia” – to miejsce daje nadzieję bezbronnym, podobnie jak krzyż daje nam zbawienie.

12. 

peregrynacja12

Oprócz duchowych doświadczeń, pojawiały się też sytuacje techniczne, w których trzeba było zwyczajnie posprzątać – wyczyścić przyczepę i samochód. To sytuacje niekiedy dość spontaniczne, bo pamiętam jak jednego razu jakiś pan w czasie kiedy my byliśmy w kościele, on umył cały samochód, przyczepę – mając radość z tego, że w jakiś sposób mógł dołożyć swój osobisty wkład. Te doświadczenia uczyły mnie wrażliwości na to wszystko, co stanowiło atmosferę – otoczkę znaków ŚDM.

13. 

peregrynacja13

Obserwując ludzi, ich zachowania, kiedy znaki ŚDM były obecne już w różnych miejscach, można było dostrzec wielu takich, którzy to wydarzenie traktowali bardzo poważnie, duchowo przeżywając to spotkanie. Zdarzały się jednak osoby, które były obojętne, obecne z jakiegoś przymusu i nie wykorzystujące tej sytuacji. Mnie jednak zaciekawiła jeszcze inna grupa ludzi, którzy z dystansu, jakby z ukrycia obserwowali znaki ŚDM, ale bardzo głęboko to przeżywając. Jakby był w nich lęk przed zbliżeniem się na mniejszy dystans. W „Strefie bezpieczeństwa” potrafili jednak głęboko zanurzyć się w osobistej modlitwie.

14.

peregrynacja14

W atmosferze peregrynacji i adoracji znaków, prawie wszędzie rozgrywały się jakieś historie. Nie sposób ich wszystkich przytoczyć. Ostatni dzień i przejmująca scena, jak mały chłopczyk spoglądając na krzyż co chwilę tulił się do ojca, głaskał go, całował. Dla mnie ta scena była bardzo ważna – bo zdawałem sobie pytanie: co dalej – co będzie się dziać w sercach ludzi po peregrynacji? To małe dziecko poniekąd odpowiedziało mi na to pytanie. Miłość wzajemna, dobro w codzienności – to zadanie, które każdy nieustannie powinien realizować w życiu codziennym. Żyć miłością, którą otrzymaliśmy od Jezusa na krzyżu.

ja_znaki

Ten czas i doświadczenia z nim związane, na długo zapadną mi w mojej głowie i sercu. To był szczególny czas dla  mnie – jakby proces przygotowania mnie do czegoś ważnego. Pomimo tylu dni, towarzyszenia znakom, tak naprawdę ostatniego dnia podszedłem do nich bardzo blisko, by bardziej duchowo i osobiście przeżyć ten czas – ważną chwilę. Miałem już za sobą wiele ciekawych doświadczeń, ale teraz potrzebny był czas zamyślenia i zanurzenia się w Bogu. Nie było mi smutno, że ten czas się skończył, wiem że to przygotowania do jeszcze większych przeżyć, dlatego już z niecierpliwością czekam na to, co jeszcze Bóg dla mnie przygotował. Peregrynacja dobiegła końca, ale to wcale nie koniec.

DP

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar