|
Droga Krzyżowa - Stacja VIII |
|
|
Wpisany przez Magdalena Grubczak
|
|
niedziela, 22 marca 2009 21:50 |
Pan Jezus pociesza płaczące Niewiasty Patrzę na coraz większe cierpienie rysujące się na Twojej twarzy i z oczu płyną mi łzy. Łzy, które ostatnio tak często mi towarzyszą- przy porażkach, przy odnoszeniu sukcesów, a nawet bez powodu. Nie chce płakać, wstydzę się tych słonych stróżek spływających po policzku i odwracam twarz, żeby ludzie nie widzieli, jaka jestem słaba. Bo przecież myślę, że płacz to oznaka słabości.
Widzę kobiety, do których podchodzisz i mam do nich żal. Potrafią płakać, potrafią użalać się, lecz żadna z nich nie przeciwstawiła się niesłusznemu wyrokowi, żadna nie próbowała zapobiec Twojej śmierci-myślę. Po chwili jednak dociera do mnie, że ja jestem taka sama. Krytykuję te kobiety, a przecież nic o nich nie wiem- może tylko w ten sposób są w stanie okazać, jak trudno pogodzić im się z tym, co Cię spotyka? A ja? Stoję wśród tłumu, ocieram łzy i nawet nie potrafię do Ciebie podejść. Znowu uciekam? Znowu nie chcę wychodzić przed innych? Znowu się czegoś boję?Za bardzo obciążasz siebie. Za wiele sobie zarzucasz. Nie, nie mówię Ci, żebyś stała się zapatrzoną w siebie egoistką. Pamiętaj tylko- każdy z nas ma jakieś talenty, każdy z nas jest w czymś dobry. Każdy z nas potrafi zauważyć to dobro w innych. Tylko tak niewielu pamięta, że czasem błaha dla nas rzecz może być dla innych wielkim darem. Czasem potrafimy tylko krytykować innych i użalać się nad sobą, zamiast rozwijać to, co w nas piękne i dobre, zamiast rozwijać to, co dał nam i tylko nam sam Bóg…
|